Patrzę na to zdjęcie sprzed trzech lat. Stoję przed Izbą Handlową (KVK), pod wielkim plakatem z napisem „Hura, mam firmę!”.

Pamiętam ten dzień. Czułam wielką ekscytację, radość i tę specyficzną energię, która mówi: „mam moc, żeby dać światu coś od siebie”. Pamiętam też listę kodów PKD (czyli tego, czym się będę zajmować). Była długa. Jestem osobą o wielu pasjach i umiejętnościach, więc nie chciałam się ograniczać.
Ale na początku świat zobaczył tylko jedną stronę medalu.
Na zewnątrz – artystka z pędzlem
Zdecydowałam się pokazać światu najpierw moją artystyczną twarz. Dlaczego? Z bardzo pragmatycznego powodu. Wiedziałam, że fizycznie nie jestem w stanie budować dwóch wielkich marek jednocześnie – sklepu z obrazami i agencji marketingowej – będąc jednocześnie mamą i prowadząc dom.
Budowałam więc sklep Ankatelier. Malowałam, tworzyłam produkty, pisałam opisy, treści blogowe. Tam szybko powstało logo – malowane dosłownie pędzlem. To była moja widoczna przystań.
W tle – mentorka bez wizytówki
Ale w tym samym czasie, po cichu, działo się coś jeszcze. Moja druga natura – ta analityczna, strategiczna i mentorska – wcale nie spała.
Działałam w tle. Nie miałam strony z ofertą mentoringu, nie miałam logo „Ekspertki od Marketingu”. A mimo to… miałam klientów. Szukałam ich na networkingu, a potem działo się to samo – drogą pantoflową. To nie były osoby, które kupowały obrazy. To byli przedsiębiorcy, którzy potrzebowali strategii. Działałam wtedy trochę tak, jak opisuję to w moim ostatnim artykule o lęku przed wyjściem do świata – (LINK DO WPISU): Syndrom ukrytego eksperta i oszusta. Byłam ekspertem, ale ukrytym za płótnem.
Czy czułam się wtedy „gorsza” albo „nieprofesjonalna”, bo nie miałam oficjalnego szyldu? Absolutnie nie.
Byłam tak pochłonięta pracą z klientem i dostarczaniem mu wartości, że brak logo w ogóle mi nie przeszkadzał. Wiedziałam, co potrafię. Wiedziałam, że pomagam. To była dla mnie najważniejsza waluta.
Punkt zwrotny: Kiedy pędzel spotyka pióro
Po trzech latach pracy z klientkami, mentoringach i godzeniu tego z życiem rodzinnym, dojrzałam do zmiany. Zrozumiałam, że nie da się oddzielić Anny-artystki od Anny-mentorki.
Kreatywność, którą mam w dłoniach, gdy maluję, jest tą samą kreatywnością, która pomaga mi widzieć rozwiązania w marketingu moich klientek. To się przenika.
Dlatego dziś moja marka osobista to już nie tylko pędzel. To PIÓRO, które od jakiegoś czasu wplatałam w grafiki, a które teraz staje się symbolem mojej nowej drogi.

Dlaczego pióro?
🪶 Gdyż służy do spisania DNA Twojej marki – pomaga dotrzeć do korzeni
🪶 Bo jest symbolem lekkości – którą chcę Ci dać, gdy przytłacza Cię ciężar prowadzenia działalności.
🪶 Służy do pisania nowej historii – nie tylko Twojego biznesu, ale Ciebie jako liderki.
🪶 Jest naturalnym przedłużeniem pędzla – to ewolucja od tworzenia sztuki na płótnie, do nauczania, jak tworzyć sztukę biznesu.
🪶 Bo to Twój głos – pióro pozwala Ci pisać własną historię i komunikować się ze światem autentycznie (o tym, jak ważne jest znalezienie tego głosu, pisałam tutaj: Twój głos w biznesie.
Jak powstała metoda ESCKAPE?

To nie stało się z dnia na dzień. Przez lata pracy z klientami zauważyłam, że same narzędzia marketingowe to za mało. Potrzebny jest proces.
Najpierw były sesje, ćwiczenia, zadania domowe. Był coaching mieszany z twardą wiedzą biznesową. Wiedziałam, że to działa, ale brakowało mi słowa, które by to spięło w całość. A że uwielbiam grać w Scrabble i szukać ukrytych znaczeń w literach – zaczęłam wypisywać słowa kluczowe dla mojego procesu.
Tak powstało ESCKAPE.
Zauważyłaś błąd w pisowni? To celowy zabieg. To „K” w środku jest najważniejsze. K jak klient. Bo to klient i jego potrzeby są sercem każdego biznesu. Bez zrozumienia klienta, nawet najlepsza strategia jest pusta.
Ale litery w mojej metodzie mają podwójne dno. Łączą dwa światy:
- Świat coachingu (np. C jak cel, emocje, praca z blokadami).
- Świat marketingu (np. ekspozycja, czyli wychodzenie na zewnątrz).
Dokładnie ten proces opisuję w artykule: Strategia marketingowa metodą ESCKAPE.
Ucieczka… ale dokąd?
Słowo ESCKAPE kojarzy się z ucieczką. I tak ma być. Ale w mojej metodzie nie uciekamy OD odpowiedzialności. Uciekamy OD roztargnienia. Od niezdecydowania. Od braku jednego, spójnego celu.
Metoda ESCKAPE to Twój kompas. Wiem, jak łatwo jest zgubić drogę, gdy codzienność przytłacza. Sama tego doświadczam. Kiedy czuję, że moje działania się rozmywają – wracam do swojej metody. Biorę kartkę, patrzę na litery i sprawdzam: „Gdzie jestem? Czy nadal idę w dobrym kierunku?”.
Jaskółka – Twój powrót do źródła
Kiedy miałam już nazwę metody i symbolikę pióra, wiedziałam, że potrzebuję znaku, który to połączy.
Tu ukłon w stronę Kasi z Yellow Studio, która pomogła mi wizualnie spiąć te dwa światy. To ona wpadła na pomysł, by pióro (moja mentorska strona) splotły się w sylwetkę ptaka.
Gdy zobaczyłam ten kształt, wiedziałam od razu: To musi być jaskółka.

Dlaczego? Mówi się, że „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. W biznesie jeden post nie zbuduje marki. Musisz poznać wszystkie litery metody, żeby stworzyć całość. Potrzebujesz przejść proces, który Cie ukształtuje.
Ale jaskółka ma jeszcze jedno, ważniejsze znaczenie. Ona zawsze wraca do swojego gniazda. Dla mnie to symbol powrotu do źródeł. Raz zrobiony proces ESCKAPE zostaje z Tobą na zawsze. Gdy czujesz bałagan w głowie – wracasz do metody jak do gniazda, sprawdzasz azymut i lecisz dalej.
Nie potrzebujesz logo, żeby zacząć 🍒
Piszę Ci o tym nie po to, żebyś gratulowała mi zmiany (choć za każde dobre słowo dziękuję! ❤️). Piszę to, żebyś zrozumiała jedną, kluczową rzecz:
Nie potrzebujesz logo, żeby zacząć działać.
Ja działałam bez niego 3 lata. Nie miałam strony, nie miałam identyfikacji wizualnej dla moich usług mentorskich. Miałam za to wiedzę, doświadczenie i chęć pomocy.
Gdybym 3 lata temu na siłę próbowała stworzyć logo dla mojej metody, pewnie byłoby ono nietrafione. Bo wtedy jeszcze nie znałam escKape tak dobrze, jak dziś.
Dziś świętuję odwagę bycia kompletną. Od pędzla do pióra. Od intuicji do metody.
A Ty? Masz w sobie pasje, które boisz się pokazać światu? A może czekasz z działaniem na „idealny moment” i logo?
Na blogu nie ma komentarzy, ale bardzo chcę poznać Twoją historię. Wolę szczerą rozmowę w cztery oczy (lub w dwa maile 😉).
Jeśli ten wpis Cię poruszył – napisz do mnie bezpośrednio.
👉 TUTAJ ZNAJDZIESZ KONTAKT ZE MNĄ
Czekam na Twoją wiadomość. Odpisuję osobiście. Aloha Anna.





